Tortury dla dzieci po angielsku

Po przeczytaniu artykułu na stronie Newsweeka zdecydowałam się napisać dłuższy post o mojej opinii na temat ‚tortur dla dzieci’. Posty w podobnym charakterze pojawiały się często na moim fanpage’u Get Engspired na Facebooku, ale nigdy nie doczekały się posta na blogu. Oto i on.

„Nie chcę chodzić na angielski” – co zrobić kiedy słyszysz to od swojego dziecka?

Odpowiedź: nie wysyłaj go na angielski. Po prostu. Zapewniam Cię, że nic z tego nie będzie, bo jeśli w głowie jest blokada to nauczanie nie ma prawa bytu.

Zawsze pytam dzieci i nastolatków, przy rodzicach: „Chcesz przychodzić?”i kiedy słyszę zniechęcone: „nooo chcęęęęęęęęęę”, to mówię szczerze: „Spróbujemy. Jeśli okaże się, że jednak nie chcesz, to nie będziemy się dalej uczyć i zrezygnujemy z zajęć”. Rodzice są w szoku: „No jak to, przecież będziesz chciał chodzić, my chcemy Cie posyłać, jak to?!”

Czy sam znasz angielski?

To najczęściej problem rodziców, którzy sami nie znają języka i chcą zapewnić dziecku „lepszą przyszłość”. Nie znasz języka i co? I żyjesz i zarabiasz tyle, że stać Cię na lekcje dla dziecka. Jeśli teraz żałujesz, że nie znasz języka, to sam zapisz się na angielski. Dziecko widząc Twoją radość i zapał samo będzie chciało spróbować: pokażesz mu, że warto się uczyć na swoim przykładzie. Inspiracja prowokuje do działa!

ucz-przyklademnie-przymusem

Tam zaczyna się nauczanie, gdzie kończy się przymus

Ile wyniesiesz ze szkolenia na które szef wysłał Cię na siłę? Jeśli wcale Cię ono nie interesuje: to niewiele. A jeśli temat wybierzesz sobie sam? Jeśli to będzie coś, o czym chciałbyś się dowiedzieć? Coś co Ci się podoba? Odpowiedź jest oczywista.

„Człowiek (…) musi do wszystkiego dorastać sam. I do stosowania przymusu wobec siebie – także sam.”

– Maria Dąbrowska, Noce i dnie

Dziecko, które nie chce chodzić na zajęcia myśli: „to jest głupie, nienawidzę tego, nie będę tego robił, nie chcę”. Myśli o tym i tylko o tym, cały czas. Wobec tych negatywnych emocji nakręcanych przymusem nie jest w stanie spojrzeć inaczej i wytłumaczyć sobie, że SKORO TATA PŁACI, że TAK BĘDZIE LEPIEJ, że kiedyś PODZIĘKUJE. Ono samo musi zdecydować czy chce się „przemęczyć” i spróbować polubić te zajęcia. Jak sprowokować taką refleksję u dziecka?

Umiejętna rozmowa podstawą relacji (i ewentualnej kontynuacji zajęć)

Spróbuj metody komunikacji bez agresji (NVC). Nie obwiniaj dziecka za to, że jest niechętne (w końcu Ty też nie lubisz wielu rzeczy), nie strasz, nie wzbudzaj poczucia winy ( zapomnij o używaniu zdań typu: „Jak możesz nie lubić tych lekcji! / Jak się nie będziesz uczył to zobaczysz! / Te zajęcia kosztują tyle pieniędzy!” – Thomas Gordon określa je jako Bariery)

  • Powiedz, że widzisz problem „Widzę, że nie lubisz chodzić na angielski.” Nic więcej. Czekaj aż dziecko rozwinie temat.
  • SŁUCHAJ, SŁUCHAJ, SŁUCHAJ – postaraj się nie kontrować dziecka, nie tworzyć w głowie argumentów przemawiających za swoim zdaniem. 
  • Postaraj się dostrzec rozumowanie dziecka i wyciągnąć od niego jak najwięcej szczegółów: „Pani jest głupia” – co robi nie tak? „Nienawidzę tych zajęć”. Staraj się raczej parafrazować zdania niż zadawać pytania „czyli nie lubisz chodzić na zajęcia z angielskiego”. Dziecko samo będzie rozwijać myśli.
  • Upewnij się, że wiesz jak najwięcej i że dziecko miało możliwość swobodnego wygadania się przed Tobą. Powiedz mu, że martwisz się, że jego niechęć do angielskiego wpłynie na np. jego przyszłość, że zamknie sobie wiele drzwi, że może kiepsko zda egzamin i kiedyś będzie miał do Ciebie pretensje, że go „nie przymusiłeś”, że podróżowanie po świecie będzie dla niego trudniejsze itp. 
  • Wysłuchaj co ma do powiedzenia na ten temat. Może wcale nie marzy o pracy w międzynarodowej firmie, studiach lingwistycznych czy podróżowaniu i dogadywaniu się z miejscowymi – uszanuj to. 
  • Bądź kulturalny i opanowany – emocje to zły doradca. Nie unoś się („nie mogę wytrzymać z Twoją logiką!”), nie obrażaj dziecka i nie oceniaj go („Jesteś słaby/ młody i głupi/ przewrażliwiony etc)” – sam nie chciałbyś tego usłyszeć.
  • Spytaj: „Co możemy z tym zrobić?” – spiszcie każde rozwiązanie, nawet głupie, na kartce. Zapisz to co mówi dziecko i to co mówisz Ty:„Wypiszesz mnie z angielskiego”, „Przemęczysz się do końca semestru” itp
  • Wspólnie przedyskutujcie każdy punkt i podejmijcie decyzję. Pamiętaj: to, że jesteś dorosły nie oznacza, że masz monopol na prawdę i władzę nad swoim dzieckiem. Od angielskiego/karate/pianina nie zależy jego bezpieczeństwo czy życie, więc możesz pozwolić mu decydować.
  • Jeśli nadal nie jesteś pewny czy będziesz w stanie przeprowadzić taką rozmowę, poszukaj książek Gordona oraz Faber & Mazlish.

Im bardziej będziesz naciskał, tym z większym oporem się spotkasz

Opowiem Ci jak to wygląda z mojej strony: postrzegam swoją rolę nauczyciela jako przewodnika i managera, więc jeśli ktoś zgłasza się do mnie na zajęcia, to jestem gotowa dostosować się do niego w 100%. Kiedy trafia do mnie dziecko lub nastolatek zawsze pytam: czym się interesujesz? Co chciałbyś robić na zajęciach? Jak myślisz, że będą wyglądały nasze zajęcia? – i jeśli uczeń interesuje się robakami, to możemy uczyć się angielskiego w oparciu o robaki: teksty o owadach, komiksy z owadami, budowa owada, rodzaje owadów, dialogi między owadami, gramatyka ze zdaniami o owadach. Zwykle wszyscy są zachwyceni: dziecko, rodzice i ja, bo nauczanie przebiega jak po maśle a dziecko nawet nie zauważa, że się uczymy i że mija lekcja. „Pani Olu, jak Pani to robi, X jest zachwycona” – to nie ja to robię, to Państwa dzieci CHCĄ a ja daje im wybór tego jak chcą pracować. Ja kontroluję jakość materiałów, upewniam się, że będziemy robili postępy ale też, że będziemy robić coś, co jest dla dziecka przystępne. Wiem, że to z motywacji i radości biorą się wszelkie efekty, nie z przymusu, złych emocji i łez.

Miałam kilku uczniów, którzy nie chcieli przychodzić, nie chcieli robić nic, w żadnej formie. Co Cię interesuje? „Ja lubię tylko grać w piłkę” „To możemy uczyć się angielskiego w oparciu o ten temat. Wiesz, że są podręczniki do angielskiego dla piłkarzy?” – i skwaszona mina. „Jeśli będziesz chciał, to możemy na praktycznie każdej lekcji grać w jakąś językową grę” – byłam w stanie to zrobić, jest tyle materiałów online. Spotkałam się z kolejną skwaszoną miną, ale uznałam, że się nie poddam. Pytam co chciałby robić „Nic. Ja lubię Panią, ale nie lubię angielskiego tak w ogóle.” Próbowałam wtedy wielu rzeczy: filmiki – nuda, czytanki – nuda, gry – nuda. Pracy domowej nigdy „nie miał”, zawsze „nie zdążył się nauczyć”. To był początek mojej pracy, więc wydawało mi się, że za każdym razem muszę informować rodziców i czekać aż „coś z tym zrobią i wpłyną na syna”. Wkrótce sama zrezygnowałam z dalszej współpracy i w sumie była to była dla mnie bardzo cenna lekcja: jeśli dziecko nie chce, to należy powiedzieć to rodzicowi i porozmawiać z nim aby rozważyli odpuszczenie dziecku przymusu zajęć.

Nie dam za wygraną

Co jeśli Twoje dziecko „musi chodzić na ten angielski i koniec”? Podam Ci finał historii z drugim uczniem, podobnym do pierwszego. Na każdej lekcji manifestował swoją niechęć postawą, przewracaniem oczami, wymówkami, wzdychaniem. Znalazłam na niego sposób: humor. W końcu było mu głupio tak mnie traktował i zachowywał się wobec mnie „prawie w porządku”, ale nadal nie uczył się i nie robił prac. Zadzwoniłam do rodziców i mówię, że taka sytuacja trwa od kilku lekcji i że nie może tak być, że X się nie uczy. Rodzice nie dali za wygraną, ale X też nie dał. X przyszedł na kolejne zajęcia: siedział prosto, nie przerwacał oczami, pracę domową miał zrobioną. Na odwal. Zdania ze słówkami były napisane – na odwal. Słówka nauczone – na odwal. X zaczął robić wszystko, co MY (ja i rodzice) CHCIELIŚMY. Tyle, że robił to na odwal. Jak się pewnie domyślasz, zakończyłam współpracę.

Uwierz, jeśli dziecko nie chce robić nic (a uwierz, że zniechęcone dziecko nie chce robić NIC, nawet grać i bawić się na każdej lekcji) to taka lekcja to strata czasu jego, moja i Twoja. I strata Twoich pieniędzy, które mógłbyś wydać na zajęcia z piłki i dziecko całowałoby Cię po rękach.

Jeśli nie jesteś nauczycielem

Jeśli nie jesteś nauczycielem, to pewnie aż ciśnie Ci się na usta: „widocznie nie umiałaś go zmotywować! Każdego da się zmotywować do pracy! Jaki z Ciebie nauczyciel, że nie umiesz tego zrobić!” – hmm. Pozostawię to bez komentarza. Musisz po prostu uwierzyć mi na słowo, że niektórych ani groźbą, ani prośbą nie da się ruszyć z miejsca. Jak mówi chińskie przysłowie: „nauczyciel otwiera drzwi, ale przechodzisz samodzielnie”. 

Nie zmuszaj dziecka ani do angielskiego, ani do karate ani do niczego. Z przymusu rodzi się tylko bunt, frustracja i poczucie krzywdy. Jeśli pozwolisz dziecku wybrać to, co chce robić i umożliwisz mu szukanie pasji np. przez zapisanie go na różne zajęcia dodatkowe (a później swobodną decyzję, które kontynuujemy a z których rezygnujemy), to dopiero wtedy Twoje dziecko będzie mogło mieć wspaniałą przyszłość i zostać… szczęśliwym człowiekiem.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Tortury dla dzieci po angielsku

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.